MotoGT » Wycieczki » 2007 » Wyjechać latem, wrócić jesienią... Blue Knights Werchrata

Wyjechać latem, wrócić jesienią
... czyli Zlot Blue Knights Poland II Werchrata 2007

   Sobotni, wrześniowy poranek. Nie chwalimy głośno dnia przed zachodem słońca ale wszyscy w duchu liczymy na doskonałą pogodę. Jest godzina 10:30. Motocykle i motocykliści punktualnie zjawiają się pod domem Kafiego, by razem pojechać na zlot Blue Knights Poland II w Werchracie k. Hrebennego. Pięcioosobowa ekipa w składzie: Kafi - Ducati ST2, Paweł - Yamaha XJR1300, Maciek - Honda Deauville, Grzesiek - Suzuki Bandit 1200, Krzysiek - Kawasaki Zefir 1100 już rozgrzewa silniki. Sławek na swoim Suzuki GSX 1300 R Hayabusa dołączy do nas w trasie. Po ostatecznym ustaleniu trasy siadamy na maszyny i ruszamy w drogę.

Ostrowiec Świętokrzyski, w którym rozpoczynamy naszą wycieczkę opuszczamy drogą nr 755. Po kilku kilometrach mijamy miejscowość Ćmielów słynącą ze swej światowej klasy porcelany. Tuż za Ożarowem, skręcamy w lewo i wskakujemy na drogę E74. Droga jest tu znacznie lepszej jakości, więc nieco odważniej odkręcamy manetkę. Pierwszy przystanek mamy przed Annopolem. Na moście uwieczniamy leniwie płynącą Wisłę, Kafi dotankowuje Dukata i lecimy dalej. Następnie kierujemy się przez Gościeradów do Kraśnika gdzie mamy się spotkać ze Sławkiem. Gościeradów to małe miasteczko, w którym oglądamy spichlerz z przełomu XVIII i XIX wieku oraz klasycystyczny pałac biskupów Prażmowskich z XVIII wieku. Do pałacu prowadzi bardzo ładna brama, przy której spotykamy miejscowych grzybiarzy z ich świeżo znalezionymi okazami.

W Kraśniku na rynku odnajduje nas Sławek. Szybka oranżada i już w sześć maszyn jedziemy do Zwierzyńca. Nie mamy czasu na zwiedzanie całego Roztoczańskiego Parku Narodowego (to już temat na kolejną wycieczkę) a naszym celem jest Barokowy Kościół "Na Wodzie" pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. Powstał on w latach 1741-1746 z fundacji Teresy Anieli i Tomasza Antoniego Zamoyskich jako wotum dziękczynne za narodziny syna Klemensa. Wnętrze Kościoła zdobią unikalne, barkowe freski autorstwa Łukasza Smuglewicza. Będąc w Zwierzyńcu grzechem byłoby nie zakosztować piwa warzonego przez tamtejszy browar. Oczywiście wszystko w granicach wyznaczonych przez prawo.

Ze Zwierzyńca drogą lokalną lecimy przez Obrocz, Guciów, Bondyż do Krasnobrodu. Pomimo, że jest to droga lokalna polecamy tę trasę z uwagi na malownicze widoki. Droga wiedzie wzdłóż rzeki Wieprz. Tuż przed Krasnobrodem, zjeżdżamy na chwilę z trasy, skręcamy w lewo i wspinamy się na pagórek, skąd roztacza się piękny widok na całą okolice.

Krasnobród - tutaj warto się zatrzymać, szczególnie po to żeby zwiedzić Muzeum Wsi Krasnobrodzkiej. Pomysłodawcą i twórcą muzeum jest miejscowy proboszcz Ks. Prałat Roman Marszalec. W skład zbiorów muzealnych wchodzą skały wapienne z odciskami bezkręgowców, skamieniałe drewno, wyroby garncarskie, sprzęty domowe i gospodarcze a także wypchane zwierzęta i ptaki. Wszystkie eksponaty pochodzą od parafian. Znajduje się tu również Muzeum Wieńców Dożynkowych, a także ptaszarnia. To miejsce w którym żyje kilkadziesiąt gatunków egzotycznych, kolorowo upierzonych ptaków. Takie muzeum to wspaniała lekcja geografii i biologii. Księdza Probosza spotykamy właśnie w trakcie południowego dokarmiania ptaków. Opowiada nam historię jego muzeum.

Z Krasnobrodu, poprzez Szczebrzeszyn kierujemy się drogą lokalną do Tomaszowa Lubelskiego. Nawierzchnia drogi dobra ale w pewnym momencie napotykamy roboty drogowe. Zwalniamy do około 5 km/h przedzierając się przez udeptaną szlakę. Po kilku kilometrach roboty drogowe się kończą i nie wierząc własnym oczom widzimy równiutki, pnący się w górę odcinek dwupasmowej drogi. Ach, gdyby takie drogi były w Polsce. W Tomaszowie skręcamy na drogę nr 17 prowadzącą przez Bełżec do niewielkiej osady Kniazie. Usytuowana tutaj murowana cerkiew powstała w 1806 roku, jest jedną z najświętszych świątyń jakie wzniesiono we wsiach południowo-wschodniej Polski. Cerkiewna kopuła została zdruzgotana podczas działań wojennych w 1944 roku. Wyjeżdżając z Ostrowca w planach mieliśmy jeszcze Hrebenne, jednak z uwagi na fakt iż powinniśmy się już zameldować na zlocie organizowanym przez Blue Knights Poland II, z Kniazi wracamy do Bełżca i przez Narol jedziemy prosto do Werchraty.

O godzinie 19-ej dojeżdżamy do celu, gdzie przy wjeździe na teren zlotu organizowanego na zakończenie sezonu motocyklowego 2007 wita nas Prezydent Klubu Blue Knights Poland II - Jarek Wilczyński. Parkujemy motocykle, szybko znajdujemy prycze do spania i po rozpakowaniu idziemy coś przekąsić. Spotykamy starych znajomych, którzy z Markiem Harasimiukiem przyjechali tu z Warszawy.
Na dłuższe rozmowy przyjdzie jeszcze czas, tym bardziej, że żoładki marsza grają. Po takiej trasie zachwycamy się zakrapianym bigosem, chlebem ze swojskim smalczykiem, wędlinami i żurkiem. Po zapadnięciu zmroku rozpalamy ognisku i kontynuujemy nasze rozmowy .


.
Dzień drugi wita nas przepiękną pogodą i wspólnym śniadaniem. Niestety jest to dzień powrotu, więc każdy rozmyśla którędy wracać.

Nasz plan jest taki: z Werchraty jedziemy najpierw do miejscowości Horyniec-Zdrój gdzie Grzesiek i Krzysiek muszą pilnie zatankować maszyny. Wyjeżdżamy o 10-ej i kierujemy się prosto do stacji benzynowej. Tu niestety rozczarowanie, ‘cepeen, czynny w niedziele dopiero od godziny 11-tej i aż do 12-tej. Zaglądamy do baków. To co widać i czuć starczyć może na kilkanaście kilometrów. Decyzja jest taka, żeby nie czekać pod stacją benzynową, a udać się do oddalonej o 4 km miejscowości Radruż. W tej zacisznej miejscowości tuż przy granicy z Ukrainą znajduje się prawdziwe arcydzieło sztuki i jeden z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury w kraju - zespół cerkiewny z końca XVI wieku. Drewniana cerkiew wzniesiona została w 1583 roku, a towarzyszy jej potężna i równie stara dzwonnica z nadwieszoną, ażurową izbicą do której wchodzi się po bardzo stromych drewnianych schodach. O tym, że pełniła funkcje obronne świadczy umieszczenie jej w najwyższym punkcie cmentarza otoczonego wysokim i grubym murem z łamanego kamienia. Dodatkowego uroku temu miejscu nadają stare lipy otaczające cerkiew. Tuż obok, po obu stronach zespołu cerkiewnego usytuowane są cmentarze z zabytkowymi nagrobkami, których jest aż 420. Nieopodal pierwszego cmentarza znajduje się sklep spożywczo-przemysłowy w którym spotykamy bardzo sympatycznych mieszkańców wsi, którzy chętnie opowiadają nam historię tego miejsca.

Te miłe pogawędki mogłyby trwać dłużej ale spoglądamy na zegarek. Jest 11:40, a CPN w Horyńcu czynny jest do 12-tej. Siadamy więc na maszyny i do ‘wodopoju’. Tankujemy, dalej trasa prowadzi nas spowrotem przez Werchrate do Bełżca gdzie wpadamy na krajową 17-kę. Po trasie do Zamościa zahaczamy jeszcze o stację benzynową, gdzie dołącza do nas Janusz z MotoZnajdów. Wśrod naszych sport-turingów jego dostojna Valkiria budzi respekt. Wszyscy razem odjeżdżamy w kierunku Zamościa.

Założony w 1580 roku Zamość jest nazywany Perłą Renesansu lub Padwią Północy. Miasto uznano za pomnik historii i wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Jedyny w Polsce zespół urbanistyczno-architektoniczny zaplanowany i zbudowany został na planie pięcioboku, otoczony siedmiobastionowymi fortyfikacjami. Ponieważ jesteśmy przejazdem, możemy zobaczyć tylko najważniejsze zabytki. Polecamy jednak wycieczkę do Zamościa na cały dzień bo, jest tutaj co oglądać. Z Zamościa kierujemy się już bezpośrednio do Ostrowica Świętokrzyskiego, do którego prowadzi nas droga krajowa nr 74 przez Szczebrzeszyn, Janów Lubelski, Kraśnik, Annopol i Ożarów. Drogą nr 755 w niedzielne popołudnie wjeżdżamy do Ostrowca.

Przez wspomniane dwa dni "nakręciliśmy" 525 kilometrów. Pogoda była wręcz wymarzona na taki wyjazd i mamy nadzieję, że zima zbyt szybko nie nadejdzie.


Strona główna MotoGT.pl | Wygenerowane przez JAlbum 7.2 & Chameleon | Pomoc